Krwotok z nosa

W dziewiątym dniu podróży byłem w Jałcie właśnie zjeżdżałem na dół windą hotelową, gdy nagle poczułem, że z nosa tryska mi strumień krwi. Na dole natychmiast usiadłem na krześle, pochyliłem głowę do przodu i ścisnąłem nos między kciukiem i palcem wskazującym. Po pięciu minutach krwawienie ustało. Następnego dnia grupa kontynuowała wycieczkę. Po kolejnych czterech dniach, w drodze do domu, zatrzymaliśmy się na krótko w Paryżu. Po smacznie przespanej nocy w tym mieście wcześnie rano obudził mnie następny krwotok z nosa, o wiele gorszy od poprzedniego. Była niedziela i w żaden sposób nie mogłem skontaktować się z lekarzem przed planowanym za trzy godziny odlotem do USA. Zrobiłem więc to samo, co wtedy w Jałcie, i udało mi się krwotok zatrzymać. Chociaż było to ryzykowne, postanowiłem mimo wszystko nie rezygnować z lotu przez Atlantyk. Przez następnych osiem godzin mój nos sprawował się dobrze. Pierwszej nocy spędzonej w domu znów dostałem krwotoku z nosa, tym razem rzeczywiście masywnego. Krew lała się z obu dziurek, zalewała mi gardło i nawet ciekła z kącików oczu. Nie mogłem go w żaden sposób zatamować. Jeszcze wzdrygam się na myśl, co mogłoby się stać, gdyby to się zdarzyło podczas ośmiogodzinnego lotu. Wsadziłem twarz w ręcznik, żeby krew miała gdzie wsiąkać, i pojechałem taksówką na ostry dyżur do najbliższego szpitala. Lekarz dyżurny nie mógł powstrzymać krwotoku konwencjonalnymi metodami. Nieprzerwanie płynący strumień krwi uniemożliwiał mu zidentyfikowanie źródła, którym na pewno była tętnica, a nie żyła. (Za chwilę przeczytacie, jaka to zasadnicza różnica).

Dodaj Komentarz

Designed by WordPress.
Przeczytaj poprzedni wpis:
PODEJMOWANIE ROLI PŁCI

Współczesny człowiek, funkcjonujący w warunkach wysoko rozwiniętej cywilizacji, każdego dnia wielokrotnie przeistacza się, odgrywając niekiedy krańcowo odmienne role społeczne. Różnorodność...

Zamknij